Bartek Gola: «Musimy zacząć działać tak, jakby nie stało się funduszy UE»

Bartek Gola, partner zarządzający SpeedUp Group, mówi Business Insider Polska, że praca w funduszu Venture Capital jest świetna. – Masz dużą różnorodność tego, jak robisz – stwierdza. – Ale to też praca bardzo stresująca. Przejmujesz się tym, jak idzie spółkom z twojego portfela, bowiem w końcu zarządzasz czyimiś pieniędzmi. W startupie masz porażki i wzloty. Tu to zmultiplikowane na parę spółek i wymaga żelaznych nerwów – dodaje na chwili.

Rynek naszych funduszy nie należy do łatwych, a startupy powinny zmienić myślenie na temat, jak sponsorować swój rozwój.

Słownik terminów startupowych:

VC – Venture Capital

- Inwestycje na niepublicznym branży kapitałowym w firmy w wczesnym etapie rozwoju. Mogą mieć uruchomić działanie spółki bądź sprzyjać jej ekspansji. Zasoby finansowe venture capital liczą na przyszłe zyski z inwestycji, dlatego oprócz pieniędzy proponują często wsparcie mentorskie.

Skalowalne

– konkretne z najczęściej powtarzanych słów w rozmowie z inwestorami. „Dam pieniądze jedynie w skalowalny biznes. ” Skalowalny, czyli jaki? Taki, który to łatwo przenieść na przykład do innego miasta, państwie lub kontynentu. Najbardziej „skalowalne” jest w takim wypadku oprogramowanie, bo nie wymaga fizycznej obecności firmy przy danym miejscu.

SaaS

– to skrót od wyrażenia Software as natomiast Service. W tym schemacie biznesowym sprzedaje się abonament na korzystanie z przygotowanego przez ciebie narzędzia.

Know-how

– praktyczna nauka na temat danego biznesu wynikająca z doświadczenia i zrealizowanych badań.

Anioł biznesu

– bogata osoba, która to postanawia prywatnie sfinansować czyjąś pracę, zazwyczaj inwestując w biznes na bardzo przedwczesnym etapie rozwoju.


Adam
Turek, Business Insider Nasz kraj: Często słyszę od polskich startupowców, że kapitał i fundusze w Polsce istnieją zupełnie inne od tychże zagranicznych. Na czym miałaby polegać ta różnica? Chodzi o kwoty czy o „jakość” tych pieniędzy?

Bartek Gola: Wydaje mi się, że rozbieżność bierze się po trochu z wszystkiego. Kapitał w Polsce jest taki, jak wszystko dookoła – przy naszym kraju przecież całokształt jest trochę inne. Pieniądze są mniejsze, fundusze istnieją stosunkowo małe, a za pośrednictwem to, że są małe, to każdą złotówkę oglądają piętnaście razy przed oddaniem jej komukolwiek.

To, co wyróżnia nasz rynek na niekorzyść, to mały udział zagranicznego know-how, innymi słowy specjalistycznej wiedzy. Nie chcę generalizować, ale większość naszych managerów nie istnieje doświadczenia spośród ośrodków choćby takich jak Dolina Krzemowa, Nowy Jork, Londyn, Tel-Awiw czy Berlin. Nie posiada przepływu informacji między naszą firmą, a tymi startupowymi zagłębiami.

To chyba odrzucić jest jedyny grzech rodzimych managerów.

Bardzo nierzadko popełnianym błędem było wówczas, że do venture capital szli ludzie z private equity. Nie chcę konkternego obrazić, ale to wydaje się być zupełnie inny biznes: inaczej zarządza się ryzykiem, w inny sposób wspiera się firmy.

Jesteśmy jeszcze z początku drogi, jeśli chodzi o venture capital. Ta branża powinno się do gospodarek silnie rozwiniętych. Polska dopiero zaczyna tam wchodzić, z tego powodu rozmiar kasy i znajomość biznesu nie są satysfakcjonujące. Mamy także zbyt niską skłonność do odwiedzenia ryzyka.

I do odwiedzenia czego to prowadzi?

Do powstawania dwóch narracji. Gdy rozmawiasz ze startupami, to słyszysz: „fundusze będą słabe, nie chcą ryzykować, nie inwestują”. Fundusze informują z kolei: „nie dysponujemy w co inwestować. ”

I obie te narracje są prawdziwe. W moim odczuciu, w charakterze VC podejmujemy za mało ryzyka, nie kumulujemy lokaty w firmach, którym rzeczywiście zaczyna dobrze iść. Lokalne sukcesy, takie jak Brainly czy DocPlanner, rozwijają się na kapitale zagranicznym.

Powód?

Chodzi zwłaszcza o wielkość rund, lecz też o ilość know-how, którą mogą dostarczyć. Nie zaakceptować chodzi tu o nienaturalne terminy typu „smart money”. Jeśli chcesz się rozkręcać na rynkach zagranicznych, wówczas ktoś musi dostarczyć wam kontakty i wiedzę. To coś, co w Polsce dopiero budujemy, nadganiamy bezpieczną cywilizacyjną dziurę. Porównując chociażby polskie i izraelskie zasoby finansowe, to jakby niebo a ziemia.

Jak się buduje know-how? Sami wyjeżdżacie? Rekrutujecie ludzi z obczyzny?

Nie rekrutujemy jednostek z zagranicy, bo własnych małych funduszy na tek krok według prostu nie stać. Jeździmy, szukamy szkół, kursów, wznosimy network, czyli sieć kontaktów.

W Polsce wydaje się fajnie, bo wszyscy się znają i możesz dużo rzeczy załatwić jednym telefonem: porozmawiać o wspólnej lokaty, polecić kogoś, zweryfikować dane.

Dla większości naszych funduszy zrobienie tego samego w Berlinie czy Tel-Awiwie to już inna zakres. Musimy pokazać, że istniejemy wiarygodnym partnerem. To chce się dziać, ale bez wątpienia wolniej niż inni żeby tego oczekiwali.

Rozwój funduszu a rozwój startupu to raczej zupełnie różne tempo.

Zdecydowanie odmienne tempo, ale pamiętaj także, że Polska jest krajem, który nie ma sporo kapitału. Nieważne co mówimy o PKB – stopień oszczędności w Polsce jest bardzo niski, a szczególnie tych długoterminowych. Mało jest kapitału zgromadzonego przez banki czy fundusze emerytalne, poprzez co mało może go trafiać właśnie do kasy venture.

W związku z tym rolę akcjonariuszy w funduszach venture pełni państwo: przez Krajowy Kasa Kapitałowy, Narodowe Centrum Testowań i Rozwoju czy Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości.

Mamy tylko jeden fundusz całkowicie prywatny, a w pozostałych wszędzie jest państwo. Jednak, żeby nie stało: jestem wdzięczny państwu, ponieważ bez tego, by się nam nie udawało rozwinąć, ale niesie to wraz z sobą swoje ryzyko. Polski ekosystem jest oddzielony od czasu świata, bo pieniądze spośród tych źródeł niosą nawzajem pewne ograniczenia.

Na przykład?

Inwestowanie jedynie w spółki na niemal polskim. Z kolei wiele zespołów zaczyna zbierać finanse na prawie amerykańskim, bo chce mieć zagranicznego inwestora. Jest tam wiele rozwiązań, które u nas nie zaakceptować działają, jak „convertible note”, czyli dług konwertowany po przyszłości na udziały przy firmie, gdy będziesz miał świadomośc, jaka jest wycena spółki. Amerykanie wymyślili takie wyjście, by przyspieszyć pierwszy czas rozwoju.

Jeśli tego typu startup ma dwóch udziałowców z Ameryki i potrzebuje dobrać polski fundusz, to te z KFK posiadają związane ręce.

Musimy tym kołem zakręcić naprawdę, żeby państwo mogło się wycofać, bo ono nie może ciągle finansować tej prywatnej branży. Przykład Izraela demonstruje, że może się to udać [przyp. red.: w Izraelu państwo współfinansowało rozwój startupów. Obecnie państwo zajmuje 5. miejsce po rankingu ekosystemów startupowych, przygotowywanym przez firmę Compass].

Czy to było po takim razie źle zaprojektowane od początku na terytorium polski?

Z perspektywy czasu zdaje mi się, że zabrakło wymuszenia na funduszach choć połączeń zagranicznych. Czegoś przy stylu: „OK, wypłacamy tobie pieniądze, ale przeznaczcie część z nich na managera zagranicznego. ”

Jakiego typu spółki przeważają w tejże chwili w Polsce?

Polska jest dla ICT rynkiem peryferyjnym. Dlatego musimy się specjalizować, bo nie wolno nam konkurować z gigantami.

Polska jest mocna przy kilku działach, jak np. drukarki 3D czy beacony i geolokalizacja. W tym drugim przypadku mamy choć Estimote, Kontakt. io bądź Ifinity.

Musimy obstawiać nowo powstające technologie, lecz to z kolei niesie ze sobą dodatkowe ryzyko. Z beaconami jest tak, że wszyscy czują, że to może być duże, ale wielkich wdrożeń nadal nie ma. Stawiamy zakład na tek krok, że ta technologia się upowszechni i ładujemy tam pieniądze. Jeśli pani się upowszechni na pełnym świecie, to Polska ma możliwość być istotnym graczem.

Upowszechnienie nie zależy jednak od nas, bo wówczas nastąpi pewnie w Stanach Zjednoczonych. Wszystko zależy od owego, co zrobi Apple czy Google, i jak niesłychanie będą wspierać technologię dzięki przykład w swoich przy mobilnych systemach operacyjnych.

Foto: Estimote Beacony - czujniki geolokalizacyjne mają być jedną z polskich specjalizacji

Pytam o trendy, bo firmy, które widziałem na stoiskach na infoShare dawny często powielaniem tego, jak jest wszędzie: SaaS-y, CRM-y, itd. Na czym ów kredyty miałyby się wybić?

W internecie niekoniecznie wygrywa pierwszy. Jeśli robisz cokolwiek lepiej od innych, wówczas wciąż możesz zyskać. W robienie wielu biznesów wydaje się już jednak za późno. Jeśli chcesz robić ogromną firmę z Polski, to musisz wstrzelić się w odpowiedni moment i niszę. Jeśli będziesz próbował działać w zatłoczonej branży, to nie przebijesz się kapitałowo.

Biznesy amerykańskie bądź niemieckie stają się międzynarodowe znacznie szybciej. Firma odnosi sukces w swoim państwa, pozyskuje dużą rundę opłacania i momentalnie ma pozyskiwać kolejne rynki. Nie posiada czasu na kopiowanie, bowiem obecnie trzeba byłoby okazać się bardzo szybkim i dysponować ogromny kapitał.

Wierzę w robienie rzeczy pionierskich i zapełnianie tych nisz, które jeszcze nie były zajęte przez te wielkie firmy technologiczne albo konstruowanie czegoś obok nich i z ich wsparciem. Nisza może być za niewielka w Polsce, ale globalnie już znacząca.

Jakie trudności można napotkać w trakcie samego skalowania biznesu? Na co trzeba uważać?

Na tysiąc rzeczy.

Skalowanie jest stosunkowe proste przy SaaS-ach, kiedy staramy się znaleźć zapotrzebowanie kontrahentów. Ale przy fizycznych sprzętach jest już trudniej: jesteś zobligowany mieć chociażby dystrybutorów lub kogoś, kto zapewni wam serwis u nas. Skalowanie jednoczy się z rozumieniem specyfiki poszczególnych rynków i zapewnienia tam wsparcia. Jeśli zdołasz wszystko załatwić online wówczas tylko kwestia zatrudnienia najlepszych ludzi u siebie. O ile masz coś, co kosztuje 30-50 tys. dolarów, to wymaga to osobistego wysiłku.

Drugim problemem wydaje się właściwy wybór rynków. Nigdy nie jest tak, iż wpuszczasz produkt do sieci i patrzysz, skąd osoby go kupują. Jeśli nie zaakceptować posiadasz dużego kapitału na skalowanie, a nigdy nie dzierżysz go za dużo, i masz biznes, który domaga się skupiania się na indywidualnych rynkach, to musisz je samodzielnie weryfikować: jaki wydaje się jego rozmiar, ile należy zapłacić, by pozyskać poszczególnego klienta.

Jednak poniekąd przy SaaS-ach występują ów trudności. Cena abonamentu nie zaakceptować może być zbyt duża. Nie każdy poda tobie swoją kartę kredytową, odrzucić poznając najpierw produktu. Jeśli nie podaje ci karty sam, to potrzebujesz sprzedawcy, a wtedy cena rośnie, bo musi uwzględnić oczywiście tego sprzedawcę.

Te wszystkie szczegóły mają prawdopodobnie potem wpływ na wielkość inwestycji.

Tak, ale i także na sposób jej budżetowania.

Jeżeli masz interes, w którym wszystko dzieje się niemal automatycznie za pośrednictwem strony, to ładujesz pieniążki w marketing, poprawę konwersji i samego produktu.

Bardzo ciężko w Polsce zrekrutować sprzedawców, którym udaje się sprzedawać na całkowity świat. Tym bardziej, iż często mówimy tu o sprzedaży pośredniej, która często odbywa się na wzór przez Skype.

Czyli jak zwykle chodzi o sprzedaż.

W Naszym kraju mamy problem ze sprzedażą. Szczególnie w biznesie startupowym. Mamy firmy, których założyciele żyją swoim produktem, jednak nie potrafią połączyć tego z chłodnym myśleniem cyframi i przekuciem go dzięki przychód.

Duże krajowe firmy, takie jak Asseco czy Comarch genialnie zbywają swoje produkty i pomoce na całym świecie.

Tymczasem produkty małych firm przedstawiają często niesamowitą jakość. Brakuje tylko tej siły sprzedażowej wielkich graczy. Nasza firma, jako fundusze, często nie zaakceptować doceniamy tego, jak zasadnicza jest właśnie sprzedaż.

Często popełniany błąd to myślenie, że startup wówczas firma robiona przez tanich ludzi. Wykorzystujesz niszę i swoje zrozumienie technologii, lecz produkt powinna sprzedawać również dobra osoba. Nie wyrządzi tego ktoś, kto w żadnym wypadku tego nie robił, bowiem nie buduje bezpieczeństwa w oczach biznesowych klientów.

Foto: Włodzimierz Wasyluk / East Wiadomość Startupy potrafię się wiele nauczyć od czasu korporacji

A my, w charakterze media, często przedstawiamy startup jako pasję.

Pasja jest ważna, ale konieczny jest jeszcze twarde know-how i sprzedaż. Startup ma obowiązek mieć pasję – to coś, co pozwala mu konkurować z korporacją. Jednak nie może wyzbywać się tego, co w korporacji wydaje się dobre: planowania i presji na wynik.

Czy odpowiedzią mogą być w takim razie różnego rodzaju programy korporacyjne wsparcia startupów? Akceleratory po dużych firmach?

Mogą. Trochę generalizuję, ale korporacjom jest bardzo trudno tworzyć innowacje. Po pierwsze, bronią status quo, bo mogą mieć już „dużo dobrego”. Według drugie, zrobienie jakiegokolwiek towaru wiąże się z zebraniem zespołu i wieloma odmiennymi procedurami.

Czasami pochylanie się firm nad startupami jest cyniczne: „kupmy katalogów póki są mali, żebyśmy nie musieli kupować ich, gdy będą więksi”. Emituje mi się jednak, że korporacje doceniają tę energię startupów i chciałyby do niej trochę do siebie przejąć. Brakuje im tej pasji, która sprawia, że sporo rzeczy można osiągnąć prędzej.

Nie znam spektakularnych przykładów w tym rejonie, ale myślę, że ów kredyty nadejdą i przestanie wówczas być jedynie działaniem marketingowym pod hasłem: „hej, zobaczcie, jesteśmy fajni i dopomagamy startupom”. Korporacje widzą wszak, że na świecie obok nich, w ciągu kilku czasów pojawiły się gigantyczne firmy – znikąd.

Czy w Polsce mamy w ogóle fundusze na skalowanie? Czy nie wydaje się być tak, hdy VC pomagają u naszą firmę w starcie biznesu?

Stawiają na start i uważam, że na terytorium polski tworzy się już luka. Względnie łatwo dostać w naszym kraju jeden-dwa miliony złotych. Potem wydaje się być rynek na inwestycje rzędu 20-30 milionów, już z innym ryzykiem. Ale pomiędzy tym powstaje dziura.

Fundusze w Polsce przed chwilą niedawno zrozumiały, że nic nie zarabiają na małych spółkach. Musisz mieć w portfelu firmy, które mogą stać się wielkie, a ty masz możliwość na jednej takiej spółce co niemiara zarobić.

Skalowanie oznacza ryzyko, ale bezpieczeństwo jest tu błędem. Powinno się podchodzić do tego agresywnie. W pierwszym okresie bycia młodej firmy celem nie zaakceptować jest budowanie zysku, ale budowanie marży i skalowanie. To oczywiście prowadzi do sytuacji, w której posiadamy Ubera wycenianego na 62, 5 mld dol., a który nigdy nie zarobił jeszcze centa – i nie wiadomo czy zbije kase. Mamy Spotify, które miało 1, 95 mld euro przychodów i 173 mln euro straty za poprzedni rok – oczywiście jego rentowność rośnie (strata wydaje się być większa, ale rośnie wolno od obrotów).

Jeżeli nam się zdarzą korporacji typu Brainly, to one muszą być finansowane za granicą, bo w Polsce jest to niemożliwe. Wydaje mi się, że musimy zdefiniować tę naszą branżę na opłacanie początkowe i potem poszukiwanie kapitału za granicą, bo u nas tego kapitału na prostu nie istnieje.

Jeżeli masz spółkę, która ma się szybko skalować zbyt granicą to wolę nabywać dla niej kapitał zagraniczny, bo może on większą ilość wiadomości wnieść niż tylko nasze środki.

Czyli kasa zapomogowa inwestuje w wiele pewnych spółek, zamiast inwestować lepsze kwoty w jedną, z nadzieją, że to wypali.

Jeżeli przyjmiesz, hdy portfel funduszu ma dziesięć spółek, to jedna wraz z nich musi zwrócić pełny fundusz. Musisz założyć, iż połowa spółek odpadnie, zaś pozostałe dadzą małe teksty.

W ramach venture capital nie możesz konstruować portfela 10 jakichśtam funkcjonujących w miarę dobrze firm. Bardziej skuteczna strategia opiera się na agresywnym skalowaniu jak i również podejmowaniu większego ryzyka. To całe pojęcie „jednorożców” wzięło się z tego, hdy Amerykanie mają gigantyczne fundusze, więc muszą szukać firm, na których można faktycznie dużo zarobić.

U nas sprawa wygląda inaczej. Fundusze są mniejsze, mają powiedzmy po 30-50 mln złotych. Takiego rzędu musi być też exit spośród jednej spółki. Venture Capital nie polega na dawaniu „tutaj troszeczkę, żeby mi się tylko nic odrzucić wywróciło”. Dopuszczasz wysokie szkody, ale nie znaczy to, że jesteś lekkomyślny.

Spółka, która ci się „uda” musi odnieść gigantyczny sukces, żeby wszystko się zwróciło. Przedsiębiorcy często zastanawiają się: „dlaczego fundusz mi nie chce”. Jeśli wydaje się być to mądry fundusz wówczas pewnie uważa, że zdołasz zrobić dobry biznes, spośród którego będziesz dobrze trwał, ale sukces nigdy odrzucić będzie wystarczająco duży. Nie zaakceptować rozumie tego też wiele funduszy.

Czy nie jawi się być tak, że pompując więcej pieniędzy w jeden biznes sprawiamy, że więcej funduszy będzie w niego wkładać i doprowadzamy właśnie służące do tych absurdalnych wycen pokroju Ubera?

Na pewno tak jest. Wszyscy wyszukują tych wielkich sukcesów, więc jeśli pojawia się 1 firma, którą ktoś okrzyknie globalnym zwycięzcą, to wszyscy w nią ładują pieniądze. Wtedy wyceny rosną po zastraszającym tempie. To nie jest jednak problem polskich firm, tylko tych gwiazd pokroju właśnie Ubera, Spotify, Slacka.

Ten kapitał chce się przyczepić do tychże największych, licząc, że to się jeszcze wyskaluje i na tym zarobią.

Pojawia się natomiast dyskusja – czy rynek jankeski nie jawi się być przegrzany? Nawet jeżeli jest, będzie to związane z chwilowym przebiciem wycen, lecz nie z tym, hdy nie ma ludzi w technologiach i internecie. Być może to być krótkoterminowe.

Foto: Danish Siddiqui / Forum Polska Agencja Fotografów Travis Kalanick, założyciel jak i również prezes Ubera, wycenianego obecnia na 62, 5 mld dol.

Ale czy takie przegrzanie nie będzie miało wpływu na rynek ogólnoświatowy?

Będzie miało – nawet na rynki polskie.

Informacja jest globalna. Jeżeli największe media amerykańskie zaczną mówić „pękła bańka startupów” to ta dane dotrze też niżej jak i również dotknie nas. Tak działa rynek. Nawet rynki, które nie są przegrzane dzięki tym ucierpią.

Ale nie można patrzeć dzięki rynek venture capital po cyklu 2- czy 3-letnim. To nie jest rozrywka na giełdzie. Venture capital to 10-letnia przygoda spośród każdą firmą. Exit zachodzi średnio po 8 czasach od inwestycji. Ten termin obecnie nawet rośnie.

Czytamy oczywiście o w najwyższym stopniu spektakularnych historiach w tv, ale to nie wydaje się chleb powszedni.

Bańka bańką, ale w naszym kraju posiadamy jeszcze fundusze europejskie. Bądź Polska poradzi sobie, kiedy się skończą?

To nie dotyczy tylko sektorze venture. Myślę, że dziś by sobie nie poradziła. Polska musi zakręcić kołem i odłączyć fundusze europejskie, tzn. myśleć tak, niby ich już nie było. Tymczasem nadal istnieją branże infrastrukturalne, które są całkowicie z nich finansowane.

Jeśli to zakręcone pierścień nie przyniesie w własnej branży spektakularnych exitów, wówczas sobie nie poradzimy. Brak gigantycznych przychodów będzie gigantycznym problemem w Polsce, jeśli chodzi o venture capital. Wierzę, że wspólnie jak rynek jednak nam się uda.

Jak prezentuje się pesymistyczny scenariusz?

Pewnie zostaną 2-3 fundusze venture w Polsce. Możemy nie zaakceptować mieć tej branży, ale byłaby to wielka szkoda.

Czyli możemy spodziewać się exitów w przeciągu najbliższych lat?

W ciągu 4-6 lat powinny pojawić się spektakularne exity. I pieniądze z tych propozycji wrócą potem na zbyt. Ludzie, którzy zarobili, chętnie zainwestują w nowy kasa zapomogowa, będą chcieli pomóc odrębnym. Sukcesy przyciągną z transportu innych przedsiębiorców.

Tagi: inwestycje startupy pieniądze Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zameldować naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” obok wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku mieszczą się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Polecamy

  • Piotr Kuczyński: "Jestem wściekły. Zmieniłem zdanie o likwidacji OFE. Na jeszcze gorsze"

  • Jeśli ktoś spóźnił się ze złożeniem PIT, może uniknąć kary. Należy czynny żal

REKLAMY Koniec bloku reklamowego

Afera GetBack

  • Trigon TFI zmienia kategorię po aferze GetBacku

  • Afera GetBacku. Gerda Broker próbuje uciec spod topora

  • Afera GetBack. Twórca Altus TFI usłyszał nowe zarzuty

  • Zatrzymano byłego prezesa Idea Banku i kilku pracowników. Chodzi o aferę GetBack

Notowanie



Aktualności

gUS: w pierwszym półroczu 2016 r. spadła liczba Polaków

GUS: w pierwszym półroczu 2016 r. spadła liczba Polaków

Liczba ludności Polski w pierwotnym półroczu 2016 r. zmniejszyła się o ponad dziesięć tys. osób. To obecnie piąty raz z rzędu. Oznacza to, że po pierwszym półroczu 2016 r., w następstwie…...

facebook zaproponuje nowy model kooperacji dla wydawców medialnych  Media

Facebook zaproponuje nowy model kooperacji dla wydawców medialnych Media

Kiepskie wyniki Facebooka. Akcje zanurkowały Technologiczni giganci a podatki. Ile trafiło do naszego fiskusa? "Guardian": Do Cambridge Analytica trafiły również prywatne wiadomości użytkowników Facebooka Szef Facebooka przyznaje. Jego dane…...

donald Tusk do imigrantów: nie przyjeżdżajcie do Europy  Ze świata

Donald Tusk do imigrantów: nie przyjeżdżajcie do Europy Ze świata

Zemke: chodzi na temat to, żeby Tuska gnębić Saryusz-Wolski zamiast Tuska? Siemoniak: nie ma żadnych szans Duda: Nord Stream dwa to inwestycja polityczna. Tusk: nasze oceny są podobne Tusk…...

cyfrowi nomadzi  kim będą i czym się zajmują?

Cyfrowi nomadzi kim będą i czym się zajmują?

Nieraz pisaliśmy o ludziach, jacy sprzedali to, co posiadali i zdecydowali się na pracę w ciągłej podróży lub postawili na minimalizm, co pozwala im spontanicznie podejmować decyzje o wyprawie z kraju…...

chojna-Duch: Marek Belka to dobry szef, szkoda by rezygnował  Informacje

Chojna-Duch: Marek Belka to dobry szef, szkoda by rezygnował Informacje

Luksus na czterech kołach. Współczesna hybryda kontra elegancki zabytek Luksusowe hybrydy hitem Motor Show w Paryżu Złoto, srebro i miedź po odwrocie. "Niewypał inwestycyjny" Słowacja, Niemcy czy Polska. Który…...

ceny paliw - diesel etylina autogaz prognoza 22-28 sierpnia 2016

Ceny paliw - diesel etylina autogaz prognoza 22-28 sierpnia 2016

Benzyna Pb98 za 4, 61-4, 69 złotych, benzyna Pb95 za cztery, 25-4, 34 zł, diesel za 4, 05-4, szesnascie zł, autogaz LPG zbytnio 1, 77-1, 83 złotych to prognoza cen paliw w…...